Garść sensorycznych pomysłów, czyli jak wyjść zdrowszym po kwarantannie

Garść sensorycznych pomysłów, czyli jak wyjść zdrowszym po kwarantannie

Obecna sytuacja w kraju i na świecie wszystkich nas przeraża i przytłacza. Ogromna część społeczeństwa została siłą rozsądku ( i nie tylko ) zmuszona do siedzenia w domu. Krajowa kwarantanna dla jednych jest przykrym obowiązkiem, innym czasem odpoczynku, a jeszcze innym sytuację, gdzie dom rodzinny zmienia się w dom wariatów.

Dzieci zmuszone do siedzenia w domu, z ograniczonymi możliwościami ruchowymi i  pozbawione kontaktów z rówieśnikami mogą dać się we znaki swoim rodzicom. Jednak ten wyjątkowy czas wcale nie musi równać się nudzie, frustracji, wariacji i niepotrzebnych złości.

Oto kilka przykładów na to, jak wykorzystać to co mamy wszyscy w domu do ŚWIETNEJ ZABAWY, a przy okazji do integracji naszych zmysłów i rodzin.

Czym właściwie jest integracja zmysłów?

To inaczej integracja sensoryczna, czyli organizacja i sposób porządkowania przez mózg informacji, odbieranych przez zmysły. Mózg, otrzymując informacje ze wszystkich zmysłów (wzrok, słuch, smak, węch, równowaga, dotyk, czucie ruchu-kinestezja) dokonuje ich rozpoznania, segregowania i interpretacji. Następnie integruje je z wcześniejszymi doświadczeniami.

Nie zawsze jednak integracja działa poprawnie. Takie nieprawidłowości objawiają się np.

  1. wzmożoną lub obniżoną wrażliwością na bodźce,
  2. niewłaściwym poziomem uwagi,
  3. opóźnionym rozwojem mowy,
  4. nieprawidłowym poziomem aktywności ruchowej,
  5. obniżonym poziomem koordynacji ruchowej,
  6. trudnościami w zachowaniu

Dzieci wykazujące wyżej wymienione nieprawidłowości powinny uczęszczać na zajęcia z integracji sensorycznej, które odbywają się w specjalnie wyposażonych salach. Niestety w obecnej sytuacji, kiedy wszystkie szkoły i poradnie są zamknięte jest to duży kłopot.

Ale…

… nigdzie nie jest powiedziane, że ćwiczeń z zakresu integracji sensorycznej nie można wykonać w domu. Można i do tego takie ćwiczenia mogą wykonywać wszystkie dzieci, nie tylko te z deficytami sensorycznymi.

Na początku zapraszam do kuchni. Tam jest mnóstwo sensorycznych skarbów. Mąki, ryże, fasola, makarony, oleje. Po co? Na co?

Otóż te wszystkie produkty możemy wykorzystać do stymulacji dotykowej, zapachowej, czy smakowej.

Rodzicu:  napełnij wiaderka i miski sypkimi produktami i  poproś by Twoje dziecko zanurzyło w nich ręce. Niech poczuje na dłoniach ich fakturę.

Wrzuć do środka jakieś „skarby” i zachęć malucha by eksplorowało naczynie w poszukiwaniu znaleziska. Frajda gwarantowana.

Zmieszaj mąkę z olejem lub wodą, ugniataj masę i ćwicz palce.

Z kolei olej, oliwa czy masło przyda nam się do masażu dłoni, pleców, czy reszty ciała.

Kuchnia to przecież nic innego jak smaki. Mnóstwo smaków….

Rodzicu: wyjmij z lodówki, szafy i spiżarki produkty o charakterystycznym smaku np. cytrynę, cukier, sól itp. Zasłoń dziecku oczy i daj do spróbowania. Czy odgadło? To wspaniała zabawa, która dodatkowo stymuluje nasz zmysł smaku.

W naszej kuchni znajdziemy też pewnie wytłaczanki po jajkach lub pojemniki na lód. Je także można wykorzystać na wiele sposobów. Choćby do ćwiczeń motoryki małej połączonej z układaniem i uzupełnianiem sekwencji.

Świetnym pomysłem na aktywne spędzenie czasu wolnego w domu jest zrobienie toru przeszkód. Wcale nie potrzebujemy tu specjalnego sprzętu. Wystarczą poduszki, koce, krzesła, pudełka, resztki wykładzin, maty itp. Ważne by miały one różne faktury.

Przejście takiego toru może wymagać od dziecka skakania, pełzania, celowania czy obracania. Dzięki temu stymulujemy układ dotykowy, przedsionkowy, proprioceptywny , a także ćwiczymy koordynację wzrokowo-ruchową i motorykę dużą. SAME PLUSY 😉

Łazienka to też skarbnica pomysłów. Pełno tam mydeł, żeli, peelingów, szczoteczek, gąbek itp.

Rodzicu: przygotuj ciepłą kąpiel i zachęć swoje dziecko do użycia różnych mydeł, ręczników, gąbek. Wrzuć do wody odrobinę krochmalu z mąki ziemniaczanej lub specjalnych kapsułek barwiących wodę i zobacz co się wtedy stanie. To się nazywa wanna z niespodziankąJ

Poza tym te wszystkie przedmioty śmiało możesz użyć do wykonania masażu lub szczotkowania ciała. Sprawdź czy twoje dziecko woli przedmioty miękkie, włochate czy może szorstkie i twarde.

A może by tak pobawić się w malowanie twarzy??? Świetny pomysł! I wcale nie potrzeba do tego specjalnych farbek. Wystarczy zajrzeć do.…. kosmetyczki mamy 🙂

Mamo: wyjmij wszystkie swoje mazidła, kredki do oczu, szminki, błyszczyki, podkłady i pomalujcie się z dziećmi nawzajem, a później w lustrze obejrzyjcie tego efekty. Ubaw gwarantowany 🙂

W każdym domu są szafy wypełnione ubraniami i butami. Je także można wykorzystać, choćby po to by stymulowały układ proprioceptywny dziecka, który odpowiada za czucie głębokie (czyli zmysł orientacji ułożenia własnego ciała).

Rodzicu: wyjmij z szafy buty ciężkie, lekkie, miękkie, gumowe, piankowe itp. Zdejmij z wieszaków obszerne kożuchy i puchowe kurtki i wyjmij z kufrów stare babcine kołdry. Pozwólcie dziecku to wszystko nałożyć, przymierzyć. Niech posiedzi pod pierzyną, poczuje ciężar materiału ale i własne ciało. Nic więcej nie potrzeba.

Podobną stymulację możemy uzyskać bawiąc się w „ robienie naleśników”. Wystarczy koc, kołdra lub karimata.

Rodzicu: rozłóż na podłodze koc. Niech dziecko się na nim położy i  obracając się zawinie w rulon, a ty z kolei połóż się na nim i  dociśnij.

A gdyby tak pokręcić się na krześle….. Świetny pomysł. Nic tak dobrze nie stymuluje układu przedsionkowego. Znajduje się on w uchu wewnętrznym i połączony jest z móżdżkiem, który to monitoruje nasze położenie w przestrzeni i pozycję w jakiej się znajdujemy. Prawidłowe funkcjonowanie tego układu wpływa m.in. na umiejętność różnicowania słuchowego, a ze względu na swoją bliskość anatomiczną odpowiada też za kontrolę i planowanie ruchu mięśni produkujących mowę.

Nie masz krzesła obrotowego? Wykorzystaj koc. Na śliskiej podłodze koc będzie równie pomocny. Dziecko niech usiądzie na środku a rodzic niech nim kręci. Można tez wykorzystać koc do bujania. Mama z tata trzymają koc na jego końcach a dziecko leży w środku niczym w hamaku.

Nie ma lepszej zabawy niż wojna na poduszki. Każdy ma je w swoim domu, leżą na kanapach i łóżkach.

Rodzicu: poproś dzieci by zebrały wszystkie poduszki jakie macie w domu. Podzielcie się na drużyny i rozpocznijcie walkę, gdzie jedynym narzędziem są miękkie poduszki. To dostarczy waszemu ciału wiele bodźców i dostymuluje układ przedsionkowy, prorioceptywny i dotykowy.  CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ

Świetna sprawą i ćwiczeniem, która zaangażuje wiele zmysłów i całą rodzinę, jest zabawa w przeciąganie liny. Nie macie liny? Nie ma problemu, bo na pewno macie szaliki, paski, czy smycz dla psa.

Rodzicu: wyciągnij najdłuższy szalik lub pasek jaki znajdziesz w szufladzie. Podzielcie się na dwie drużyny. Rodzice – dzieci. Ustawcie się na dwóch końcach tej „liny” i rozpocznijcie zabawę. Uśmiechy gwarantowane 😉

„Worek niespodzianek” . To zabawa, która zaangażuje nasz zmysł wzroku i dotyku.

Rodzicu: znajdź jakiś ciemny worek np. na kapcie do przedszkola, lub po prostu worek na śmieci, grubsza reklamówkę lub pudełko z wyciętym otworem do włożenia ręki. Przygotuj kilka przedmiotów. Najlepiej jak będą miały różne faktury. Pokaż je dziecku a następnie włóż je wszystkie do worka. Zadaniem dziecka będzie włożenie ręki do worka/pudła i odgadnięcie bez patrzenia co to za przedmiot.

… a po tych wszystkich zabawach pozwólcie sobie na odrobinę zdrowej przyjemności. Upieczcie razem pyszne ciasto. Nie dość, że wykonanie takiego smakołyku pobudzi wiele zmysłów, bo mieszając ze sobą różne składniki dostarczamy stymulacji np. układowi dotykowemu, a jedząc ciasto stymulujemy zmysł smaku i zapachu, to jeszcze przyniesie ogromną ilość satysfakcji. SMACZNEGO

Menu